Subscribe:

niedziela, 26 stycznia 2014

Bóg objawjający swoje miłosierdzie w Chrystusie




W jaki sposób Bóg objawił swoje miłosierdzie w Chrystusie?

Sobór Watykański II naucza, iż żywą Ewangelią jest sam Jezus Chrystus. To w Jego Osobie,
poprzez tajemnicę Wcielenia, Bóg okazał ludzkości swoje miłosierdzie w obfitości. Motywem
Wcielenia Odwiecznego Logosu jest miłosierdzie i miłość: tak Bóg umiłował świat, że
Syna swego Jednorodzonego dal... Chrystus jest więc wcielonym miłosierdziem Bożym. Tylko
w dobroci, miłości i miłosierdziu możemy szukać najgłębszej racji Wcielenia.
Człowiek może więc spotkać się z Bogiem już tu na ziemi, nie dzięki własnemu wysiłkowi,
lecz jedynie dzięki dobrowolnej inicjatywie Boga, któremu spodobało się samoobjawić człowiekowi
(por. DV 2, 6). Doskonały i święty Bóg zechciał zejść na ziemię do grzesznego
stworzenia. Wyjaśnił to św. Paweł, gdy pisał w Liście do Filipian: On, istniejąc w postaci
Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie,
przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany
za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci
krzyżowej (Flp 2, 6n).

Wcielenie Syna Bożego stanowi owoc wielkiej miłości, dzięki której Bóg zechciał dzielić w
pełni naszą ludzką kondycję. Fakt, że Słowo Boże stało się człowiekiem, spowodował
zasadniczą zmianę w samym pojmowaniu czasu. Możemy powiedzieć za Janem Pawłem II, że
od tego momentu ludzki czas napełnił się wiecznością.
W liście apostolskim Tertio millennio adveniente Ojciec Święty Jan Paweł II uczył nas, iż w
Jezusie Chrystusie Bóg nie tylko mówi do człowieka - Bóg szuka człowieka. Wcielenie Syna
Bożego świadczy o tym, że Bóg szuka człowieka. To poszukiwanie Jezus sam wielokrotnie
przyrównywał do poszukiwania zgubionej owcy (por. Łk 15, 1-7). Jest to poszukiwanie, które
rodzi się we wnętrzu Boga i osiąga swój szczyt we Wcieleniu Słowa. Jeśli Bóg wychodzi na
poszukiwanie człowieka stworzonego na swój obraz i podobieństwo, czyni to dlatego, że go
miłuje odwiecznie w Słowie i pragnie go wynieść w Chrystusie do godności przybranego
dziecka. Bóg więc wychodzi na poszukiwanie człowieka, który jest Jego szczególną
własnością w sposób odmienny niż jakiekolwiek inne stworzenie. Jest własnością Boga na
podstawie wyboru miłości: Bóg szuka człowieka z potrzeby swego ojcowskiego serca (TMA
7).

Szczytowym momentem objawienia Miłosierdzia Bożego przez Chrystusa i dziełem
niepojętej, wprost szalonej miłości Boga do ludzi jest niewątpliwie Jego męka i śmierć.
Dzieło Odkupienia człowieka zawiera w sobie całą pełnię objawienia miłosierdzia, które jest
niczym innym, jak miłością wychodzącą na spotkanie tego wszystkiego, co stanowi sam
korzeń zła w dziejach człowieka. Nieskończone Miłosierdzie Boże konkretyzuje się na
Kalwarii - przez krzyż Chrystusa. Krzyż objawia nam sposób umierania, który nie jest
sprzeczny z logiką życia. Co więcej, możemy powiedzieć, że krzyż i zmartwychwstanie to
dwie strony jednej i tej samej Miłości.

Zmartwychwstanie Chrystusa jest zasadą i źródłem naszego przyszłego zmartwychwstania.
To jest nasze ostateczne powołanie. Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co
pomarli (por. 1 Kor 15,20). Teraz, kiedy oczekujemy na spełnienie się nadziei naszego
zmartwychwstania, Chrystus żyje w nas, w sercach swoich wiernych. A my, żyjąc w Nim,
jakby wyprzedzamy radość, pokój i szczęście nieba. W wierze w Chrystusa zmartwychwstałego
jesteśmy powołani do tego, aby żyć już nie dla siebie, lecz dla Tego, który za nas
umarł i zmartwychwstał (por. 2 Kor 5, 15). Powstanie z martwych jest dowodem, że to do
Boga miłosierdzia należy ostatnie słowo, że dobro jest silniejsze od zła.
Zmartwychwstanie jest także znakiem wieńczącym całokształt objawienia miłości miłosiernej
oraz zapowiedzią nowej rzeczywistości o charakterze eschatologicznym, nowej ziemi i
nowego nieba.



z książki: 101 pytań o Boże Miłosierdzie
autorzy: Piotr Szweda MS i ks. Andrzej Witko


Bóg okazujący człowiekowi swoje miłosierdzie




W jaki sposób Bóg okazuje człowiekowi swoje miłosierdzie?

Miłosierdzie wywodzące się w swej istocie od Boga polega przede wszystkim na tym, iż to
On, w nadmiarze swojej miłości i dobroci stworzył człowieka, uczynił go swoim przyjacielem
i otacza nieustanną troską. Po grzechu pierwszych ludzi spieszy On z pomocą zagubionemu i
osamotnionemu człowiekowi, aby dać mu na nowo udział w swoim wiecznym szczęściu. Bóg
często okazuje swe miłosierdzie przez ludzi (np. przez zapobiegliwość Józefa Egipskiego,
który zapewnia przetrwanie Izraela w czasie głodu), a tylko niekiedy bezpośrednio, w
nadzwyczajny sposób wkracza w bieg ludzkich dziejów (np. w czasie wyjścia Izraelitów z
Egiptu, kiedy rozdziela wody Jordanu, dając im możliwość ucieczki przed wrogiem).
Bóg może też okazać człowiekowi dyskretną pomoc wewnętrzną, nawet nieodczuwalną (np.
dar Ducha Świętego), albo też objawić się przez miłosierdzie ludzkie, za którym kryje się On
sam, skłaniając serce człowieka do okazania drugiemu współczucia.

W swoim miłosierdziu Bóg z jednej strony może otoczyć ludzi swoim błogosławieństwem:
duchowym i materialnym (zachowaniem od grzechu, inteligencją, bogactwem), a z drugiej
strony może też odmówić im tych darów. To także jest forma Miłosierdzia Bożego, które w
ten sposób pobudza człowieka do nawrócenia, szukania celu życia, odnalezienia siebie i Boga
samego. Szczególną formą Bożego Miłosierdzia jest cierpienie. Krzyż, śmierć i
zmartwychwstanie Chrystusa nadały cierpieniu nowy sens. Podejmując ten dar, dziękujemy
Bogu za dzieło zbawienia, ale także przyczyniamy się do zbawienia innych (a to największe
miłosierdzie Boga!).

Jako chrześcijanie dostrzegamy Boże Miłosierdzie i doświadczamy go szczególnie w
Kościele. On sam zresztą jest dziełem Bożej dobroci. Tutaj Miłosierdzie Boże staje się nam
szczególnie bliskie w sakramentach, które jednoczą nas z Chrystusem, Źródłem Miłosierdzia.
Przez sakramenty doznajemy przebaczenia grzechów, łaski Ducha Świętego, zostajemy
uzdolnieni do czynienia dobra, miłowania Boga i bliźnich, otrzymujemy pomoc i uzdrowienie
w chorobie, moc do stawania się lepszymi, błogosławieństwo na drodze powołania
małżeńskiego, kapłańskiego czy zakonnego itd.



z książki: 101 pytań o Boże Miłosierdzie

autorzy: Piotr Szweda MS i ks. Andrzej Witko


piątek, 19 kwietnia 2013

Droga do Chrystusa - Wyznanie grzechów



Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa, kto je wyznaje, porzuca - ten miłosierdzia dostąpi (Przyp. Sal. 28,13).
Warunki uzyskania łaski Bożej są proste, sprawiedliwe i rozsądne. [...] Łaska bowiem staje się udziałem każdego, kto wyzna swoje grzechy i wyrzeknie się ich.
Apostoł mówi: "Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy, módlcie się jeden za drugiego, byście odzyskali zdrowie ..."(Jak. 5,16). Wyznawajcie grzechy wasze Bogu, który jedynie może je odpuścić, a upadki wasze wyznawajcie sobie wzajemnie. [...]
Ci, którzy nie ukorzyli serca wyznając swoje winy, nie dopełnili pierwszego warunku przyjęcia przez Boga. O ile nie odczuliśmy prawdziwej skruchy, nie wyznaliśmy swoich grzechów w pokorze serca i nie odrzuciliśmy ich ze zgrozą, oznacza to, że jeszcze szczerze nie pragnęliśmy ich odpuszczenia. [...] Jedynym powodem, dla którego nie zaznaliśmy odpuszczenia grzechów przeszłości, jest to, że nie chcemy ukorzyć naszych serc i podporządkować się warunkom słowa prawdy. [...] Wyznanie grzechów wprowadza na drogę do Pana Boga, gdy pochodzi z głębi serca: "Pan jest blisko skruszonych w sercu i wybawia złamanych na duchu" (Psalm 34,19).
[...]
Obowiązki, które należą do nas, zostały wyraźnie określone: "Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem. Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie" (Izaj. 1,16.17). [...] Apostoł Paweł tak pisze o skutkach pokuty: "To bowiem, że zasmuciliście się po Bożemu - jakąż wzbudziło w was gorliwość, obronę, oburzenie, bojaźń, tęsknotę, zapał i potrzebę wymierzenia kary. We wszystkim okazaliście się bez nagany" (2 Kor. 7,11).
Gdy grzech osłabił moralną wrażliwość, człowiek przestał dostrzegać wady swojego charakteru. Nie rozumie ogromu popełnionego zła i jeśli nie podda się przekonywującemu wpływowi Ducha Świętego, pozostanie częściowo ślepy na własne grzechy. Wyznania jego nie są wtedy szczere ani poważne. Dla każdego grzechu znajduje usprawiedliwienie. Tłumaczy, że jego grzechy były wynikiem okoliczności od niego niezależnych.
Adam i Ewa odczuli w sercu wstyd i grozę po spożyciu zakazanego owocu. Lecz pierwszą ich myślą było, jak się usprawiedliwić i uniknąć kary śmierci. A gdy Bóg zażądał wyjaśnienia, Adam starał się złożyć winę częściowo na Boga, a częściowo na swoją towarzyszkę: "Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem". Niewiasta zaś złożyła winę na węża: : "Wąż mnie zwiódł i zjadłam" (1 Mojż. 3, 12.13). Uniewinnianie siebie stało się wyrzutem: "Dlaczego stworzyłeś węża? Dlaczego pozwoliłeś mu wejść do raju?" Adam i Ewa próbowali tym samym złożyć odpowiedzialność za swój grzech na Boga. Duch nieuzasadnionego usprawiedliwiania się pochodzi od ojca kłamstwa. Jest on właściwy wszystkim synom i córkom Adama. Takie wyznanie nie jest natchnione przez Ducha Świętego i dlatego nie może być przez Boga przyjęte. Prawdziwa pokuta uczy człowieka ponoszenia odpowiedzialności za swe winy. Uczy wyznania grzechu bez kłamstwa i obłudy, podobnie jak to uczynił ów ubogi celnik, który nie podniósłszy  nawet oczu ku niebu, wołał: "Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu".  Wszyscy, którzy w tym duchu wyznają swe winy, dostępują odpuszczenia. Jezus ofiarowuje swoją krew za każdą skruszoną duszę. [...] Apostoł Paweł nie próbował się osłaniać, przedstawia swój grzech w najciemniejszych barwach, nie usiłując pomniejszyć swojej winy: "Przecież mnie samemu zdawało się, że powinienem gwałtownie występować przeciw imieniu Jezusa Nazarejczyka. Uczyniłem to też w Jerozolimie i wziąwszy upoważnienie od arcykapłanów, wtrąciłem do więzienia wielu świętych, głosowałem przeciwko nim, gdy ich skazywano na śmierć..." (Dz. Ap. 26,9.10). Nie wahał się ani chwili z wydaniem świadectwa: "Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy" (1 Tym. 1,15). Uniżone i skruszone serce, zmiękczone prawdziwą pokutą, może docenić miłość Bożą i wartość ofiary poniesionej na Golgocie. Podobnie jak syn wyznaje kochającemu ojcu popełnione winy, tak zwraca się prawdziwie nawrócona dusza do Boga.
Napisane jest: "Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, (Bóg) jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości" (1 Jana 1,9).


Fragmenty rozdziału pt. Wyznanie grzechów,
z książki pt. Droga do Chrystusa,
autorstwa: Ellen. G. White

środa, 17 kwietnia 2013

Droga do Chrystusa - Pokuta




W jaki sposób człowiek może być usprawiedliwiony przed Bogiem? Jak grzesznik może stać się sprawiedliwy? Tylko przez Chrystusa możemy powrócić do harmonii z Bogiem, ze świętością. A jak możemy przyjść do Chrystusa? Wielu ludzi zadaje to samo pytanie, co tłum ludzi, którzy w dniu Pięćdziesiątnicy przekonani zostali o swej winie: "Cóż mamy czynić, bracia?" Pierwsze słowa w odpowiedzi apostoła Piotra brzmiały: "Nawróćcie się!" (Dz. Ap. 1,37.38). Wkrótce potem powiedział także: "Pokutujcie więc i nawróćcie się, aby grzechy wasze zostały zgładzone ..." (Dz. Ap. 3,19)
[...]
Bez Ducha Chrystusowego nie potrafimy pokutować i obudzić sumienia, podobnie jak bez Chrystusa nie możemy uzyskać odpuszczenia grzechów.
Chrystus jest źródłem każdego dobrego odruchu. Tylko On sam może zaszczepić w sercu wrogość w stosunku do zła. Każde pragnienie prawdy i czystości, przekonanie o naszej własnej grzeszności jest dowodem działania Ducha Świętego.
Jezus powiedział: "A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie" (Jan 12,32)
[...]
Gdy Chrystus kieruje uwagę grzeszników na swój krzyż, a oni uświadamiają sobie,że to ich grzechy przebiły Go, wówczas przykazania Boże znajdują dostęp do sumienia. Ujawnione zostaje zepsucie ich życia i głęboko w sercu tajony grzech. Zaczynają pojmować sprawiedliwość Chrystusową i pytają: "Czymże jest ten grzech, jeżeli wybawienie od niego wymaga aż tak wielkiej ofiary? Czyż trzeba było aż takiej miłości, takiego cierpienia, tak ogromnego upokorzenia, żeby nas ratować i uczynić dziedzicami życia wiecznego?"
Grzesznik może opierać się tej miłości i nie chcieć zbliżenia się do Chrystusa. Jeżeli jednak podda się działaniu łaski, zostanie do Niego przyciągnięty. Znajomość planu zbawienia doprowadzi go do stóp krzyża w poczuciu żalu za grzechy, które spowodowały cierpienia Syna Bożego.
[...]
Wszyscy, którzy tęsknicie do czegoś lepszego niż ten świat wam dać może, pamiętajcie: ta tęsknota - to głos Boga, skierowany do waszych dusz. Proście Go o przebaczenie i o to, by objawił wam Chrystusa w Jego niepojętej miłości i doskonałej czystości.
[...]
Kto popadł w ciężki grzech, może odczuwać wstyd, niedosyt i potrzebę łaski Chrystusa. W pysze natomiast człowiek nie odczuwa żadnej potrzeby i zamyka serce przed Chrystusem i Jego błogosławieństwami, które przyszedł im dać.
[...]
Nikt nie powinien oszukiwać się myślą, że Bóg w wielkim swym miłosierdziu zbawi i tych, którzy odrzucają Jego łaskę. [...] Miłość, cierpienie i śmierć Syna Bożego dają pojęcie o strasznej potędze grzechu i świadczą, że nie ma ucieczki z tej mocy, tak jak nie ma nadziei na życie wieczne bez poddania się Chrystusowi.
[...]
Grzech, jakkolwiek może wydawać się mały, stale naraża nas na niebezpieczeństwo utraty wiecznego szczęścia. To, czego my nie pokonamy, pokona nas i przyniesie nam zniszczenie.
Adam i Ewa przekonywali siebie, że tak mała rzecz, jaką jest zjedzenie zakazanego owocu, nie może spowodować tak strasznych następstw, jakie Bóg zapowiedział. Lecz ta pozornie drobna rzecz była przestępstwem nieodmiennego i świętego prawa Bożego, oddzieliła człowieka od Boga i otworzyła na świat wrota najskrajniejszej nędzy i śmierci. Od wieków z  naszej ziemi płyną do nieba bolesne westchnienia i skargi. Wszystkie stworzenia wspólnie cierpią w konsekwencji nieposłuszeństwa człowieka. Nawet niebo odczuwa skutki tego buntu przeciwko Bogu. Golgota jest pomnikiem zdumiewającej ofiary, poniesionej dla ratowania tego, co zginęło na skutek przestępstwa boskiego prawa. Nigdy nie uważajmy grzechu za rzecz mało znaczącą.
[...]
Nawet jeden zły rys charakteru, jedno stałe pielęgnowane grzeszne pragnienie doprowadzi w końcu do zneutralizowania całej mocy ewangelii. Każde pobłażanie złu wzmacnia niechęć duszy do Boga. [...] Chrystus jest gotowy uwolnić człowieka od grzechu, nie chce jednak przymuszać nas.
[...]
Nie musimy zjednywać Boga z sobą, lecz - o cudowna miłości! -  Bóg w Chrystusie "pojednał z sobą świat" (2 Kor. 5,19) On sam pociąga swoją czułą miłością zbłąkane dzieci. Żaden z rodziców na ziemi nie mógłby wykazać tyle cierpliwości do błędów swoich dzieci, ile Bóg okazuje ludziom, których chce ratować. Nikt nie może wstawić się za winowajcą serdeczniej, niż to uczynił Chrystus. Żadne ludzkie usta nie wypowiedziały bardziej czułych próśb do pielgrzymującego człowieka niż On. Wszystkie jego obietnice i przestrogi są tchnieniem niewypowiedzianej miłości. [...]


Fragmenty rozdziału pt. Pokuta,
z książki pt.  Droga do Chrystusa,
autorstwa:  Ellen. G. White

Czym jest modlitwa?



O ile, jak zapewniają święci ojcowie, życie duchowe jest nauką nauk, to modlitwa jest elementarzem tej nauki. Jeżeli życie duchowe nazwiemy sztuką sztuk, to modlitwa jest jej podstawą.
Nie sposób nawet wyobrazić sobie życia duchowego bez systematycznej modlitwy, bo życie nasze staje się duchowym gdy wypełnia je łaska Ducha Świętego. Łaskę zaś Bóg daje pokornym.
Kto jest pokorny, niech po rozpoznaniu i wyznaniu swojej grzeszności i swojej słabości, najpierw zwróci się, za pośrednictwem modlitwy, do Boga, prosząc Go o wszystko. Niech prosi, aby Bóg zesłał mu nastawienie duchowe, pozwalające zwracać się do Siebie z prośbami, aby sam Bóg nauczył go kochać Boga.

Z rozdziału: Prolog


* * *

1. Święty Jan Klimak


Modlitwa jest dziełem Aniołów, pokarmem zastępów bezcielesnych, przyszłą radością, pracą bez końca, źródłem cnót, zaproszeniem do wzięcia darów łaski, niejawnym objawieniem Bożym, rozkoszą duszy, oświeceniem umysłu, siekierą odcinającą desperację, potwierdzeniem nadziei, usprawiedliwieniem cierpienia, bogactwem mnichów, skarbem ascetów, pomniejszeniem gniewu, zwierciadłem, ukazującym rozwój duchowy, określeniem miary, oznaką duchowej chwały człowieka. Modlitwa, dla tego, kto modli się rzeczywiście - jest sądem i określeniem, sędziowską katedrą Boga, poprzedzającą przyszły Sąd Ostateczny.   



3. Święty Jan Złotousty

Nie ma niczego silniejszego od modlitwy, lub równego jej pod względem siły. W wyniku modlitwy ten, kto modli się jak należy, przestaje zależeć od doczesnych spraw: jeżeli nawet zakipi w nim gniew, to łatwo odpuści; jeśli wybuchnie żądza - żądza zgaśnie; jeśli zaś przystąpi do niego zawiść, to z łatwością zostanie odegnana.
Kto może modlić się w doskonałym skupieniu, nie rozmyślając o niczym postronnym, ten będąc nawet bardzo biednym, stanie się bogatszym od kogokolwiek. I na odwrót, kto utracił modlitwę, ten nawet siedząc na tronie królewskim, będzie biedniejszy od innych.
Czyż nie był królem Achab i czyż nie władał obfitością bogactw? Gdy jednak stracił modlitwę, szukał proroka Eliasza, by ten mu pomógł: szukał człowieka, który nie miał ani domu, ani odzieży, miał tylko owczą skórę. Można byłoby zapytać: "Jak to się stało, że ty, który masz tyle skarbców, napełnionych wszelkimi dobrami, prosisz o jałmużnę tego, kto nie ma nic?" - "Cóż mam począć ze skarbcami - odrzekłby król - jeżeli on swoją modlitwą zamknął niebo, a wszystko, co mam, stało mi się niepotrzebne?" Czy widzisz teraz, że Eliasz jest bogatszy od króla?
I dopóki Eliasz milczał i nie modlił się o deszcz, król z całym swoim wojskiem pozostawał w wielkiej biedzie. [...]


9. Śwęty Sylwian z Atosu

Gdy kochasz jakiegoś człowieka, chcesz go widzieć, rozmawiać z nim, być z nim razem. A jak mógłbyś kochać Boga bez modlitwy?
Dowiedziałem się, że modlić się jest łatwo, jeżeli pomaga nam łaska Boża. Bóg kocha nas bardziej niż wszystko i dzięki modlitwie czyni nas godnymi, byśmy rozmawiali z Nim, kajali się i wychwalali Go. Nie potrafię opisać, jak bardzo kocha nas Bóg. Miłość tę poznaje się przez Ducha Świętego, a dusza modlącego się człowieka zna Ducha Świętego. Ten, kto miłuje Boga, zawsze Go widzi, a pamięć o Bogu rodzi modlitwę. Jeśli nie będziesz wspominać Boga, to i nie będziesz się modlił, a bez modlitwy nie będziesz przebywał w miłości Bożej, bowiem to dzięki modlitwie przychodzi łaska Ducha Świętego.


Z rozdziału:
POTRZEBA MODLITWY
Wyróżniające cechy modlitwy



* * *

Z prawosławnej książeczki:

MISTERIUM MODLITWY
Przewodnik zmagań duchowych

sobota, 13 kwietnia 2013

Jan Paweł II – narzędzie Bożej miłości



Jan Paweł II swoja świętością promieniował na cały świat. Jego postawa zmieniła życie wielu ludzi. Wśród nich jest Lisa Burns z Manchester w Wielkiej Brytanii, której list publikowaliśmy przed laty na łamach naszego czasopisma.

Mam 21 lat. Pochodzę z Wielkiej Brytanii, z miasta Manchester. Zostałam wychowana w rodzinie katolickiej. Z radością przystępowałam do pierwszych sakramentów świętych, jednak gdy miałam 12 lat zaczęłam powoli zapominać naukę Kościoła. Byłam dobrą i spokojną uczennicą. Być może, dlatego koledzy w szkole nękali mnie. Czułam się bezsilna. Pewnego dnia koleżanka z ławki czytała książkę o urokach i czarach. Na stronie, która właśnie miała przed sobą, zobaczyłam zdanie o tym, jak zastosować urok, aby pokonać prześladowców i być popularnym. Zainteresowało mnie to… Pozornie niewinny artykuł spowodował, ze zajęłam się okultyzmem. W jednej z księgarni natrafiłam na wielki dział poświęcony New Age i okultyzmowi.

Byłam zafascynowana czarami. Był to czas, kiedy szukałam wsparcia i odpowiedzi na pytania dotyczące życia. Nie byłam dojrzała duchowo, stąd treść tych książek robiła na mnie ogromne wrażenie. Dziś już wiem, że ta bardzo niebezpieczna literatura przekazuje wiele fałszywych pojęć i uprzedzeń do wiary katolickiej. Mówi się w tam, ze Szatana nie ma, ze to katolicy stworzyli ten mit, a Szatan jest aniołem światłości. Mówienie nastolatkom, iż Szatan to fikcja, jest bardzo niebezpieczne.

Takie nauczanie zbliżyło mnie do satanizmu. Dobrze, że rytuały, które poznałam z książek, i uroki, które rzucałam na innych, nie zadziałały. Może właśnie dlatego zaczęłam się nużyć tymi praktykami i przestałam zajmować się magią. I wówczas w moim życiu zabrakło celu. Moja wiara była słaba, poraniona przez fałszywa naukę płynącą z New Age.

Pogrążona w ciemności

Jednak nie zwróciłam się wówczas ku Chrystusowi, tak, jak powinnam była to zrobić. Popadłam w agnostycyzm. Żyłam jak inni młodzi ludzie dzisiaj, w myśl zasady: Jeśli czujesz się w porządku i nikogo nie ranisz, idź do przodu i żyj. Życie w czystym relatywizmie, dryfowanie bez celu, ale z powracającym w myślach pytaniem: dlaczego jesteśmy tutaj, kim jest Bóg, czy on naprawdę istnieje? Stopniowo stawałam się ateistka.

Przez z ostatnie kilka miesięcy przed moim nawróceniem byłam pogrążona w ciemności. Boże Narodzenie przeżyłam w ogromnej depresji, największej jakiejkolwiek doświadczyłam. W nocy leżałam na łóżku, nie mogąc spać. Choć nie zdawałam sobie z tego sprawy, moje serce wołało do Boga i pytało: Jezu, czy Ty jesteś prawdziwy, rzeczywisty? Czy rzeczywiście istniejesz, czy ja po prostu umrę i to będzie mój koniec? Już nie wierzyłam, że prawdziwa miłość istnieje, widziałam tylko zło w ludziach. Czułam się zgorzkniała, pozbawiona emocji i uczuć. Jedyne, co czułam, to złość. Nikomu nie ufałam.

Byłam w destrukcyjnym nastroju. Chciałam umrzeć, zastanawiałam się nad samobójstwem. Traciłam na wadze, cierpiałam fizycznie. Czułam się coraz bardziej bezsilna. Byłam bardzo daleko od Boga. Dziś wiem, że On był obok mnie w każdej z tamtych chwil.

Moje serce zostało dotknięte

Wśród tej wielkiej ciemności zaczęło się dziać coś cudownego. W tym czasie w Watykanie umierał papież Jan Paweł II. Nie rozumiałam, dlaczego tak wielu ludzi, zwłaszcza młodych, martwiło się faktem, że papież może umrzeć. Osobiście, ze względu na moja niewiarę, miałam do niego stosunek bardzo obojętny. Nie interesowałam się nim, niewiele o nim wiedziałam.

Postrzegałam papieża jako lidera kościoła, w dodatku tradycjonalistę, konserwatystę. Uważałam, że zmarnował swoje życie. Nie mogłam pojąć, dlaczego tylu młodych ludzi żyło wiarą, modliło się się i wyrażało tak wielką miłość do Jana Pawła II. Sama odnosiłam się do każdego, zwłaszcza do młodych ludzi, który rozpaczali z powodu jego choroby, cynicznie – wyśmiewałam każdego, kto modlił się się za papieża i okazywał mu miłość. Jednak gdy usłyszałam w brytyjskiej telewizji, ze papież umarł, coś mnie sparaliżowało. Byłam zszokowana.

Do dziś nie rozumiem, dlaczego. Niespodziewanie odczułam, że zdarzyło się coś dla mnie naprawdę ważnego. Moje serce zostało dotknięte. Zadawałam sobie pytanie, dlaczego śmierć tego starszego człowieka, który przecież umierał przez ostatnie kilka dni, spowodowała we mnie taka reakcje. Im więcej oglądałam w telewizji wiadomości o Janie Pawle II, tym bardziej zaczynał mnie interesować ten charyzmatyczny człowiek. Miał wszystkie cechy osobowości, których nie mogłam znaleźć w ludziach dookoła. Był łagodny, silny, współczujący, uprzejmy, i pełen miłości. Miał w oczach światło, radość − wszystko to, czego szukałam, ale myślałam, ze posiadanie tego jest niemożliwe. W tamtym czasie nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale zobaczyłam w Nim odbicie Chrystusa.

To nie słowa o Jezusie, które wypowiadał, przemieniły mnie, ale bijąca od niego miłość. Dotknęła ona także mnie. Był narzędziem Bożej miłości. Coś się we mnie zmieniło. Nadzieja wkroczyła do mojego serca. Z napięciem obserwowałam w telewizji pogrzeb papieża Z trudem powstrzymywałam łzy. Słuchałam każdego słowa homilii ks. Kardynała Józefa Ratzingera. Zaczął słowami: Pójdźcie za mną, jakby zwracał sie do mnie osobiście. Najbardziej zapamiętałam zdanie: Możemy być pewni, że nasz ukochany papież stoi w oknie Domu Ojca, widzi nas i nam błogosławi. Moje serce zadrżało, jakby sam Bóg przeszył je strzała. Byłam w Jego posiadaniu. Chwyciłam różaniec i szlochając, całowałam wizerunek Jezusa. Zrozumiałam wtedy, ze tak naprawdę zawsze za Nim tęskniłam, szukałam i kochałam Go. Oto ja, cyniczna ateistka, całowałam krzyż z miłością, rozpaczałam z powodu śmierci papieża, któremu nigdy dotąd nie poświęcałam uwagi.

„Lisa, wróciłaś do domu”

To, co wydarzyło się się w moim życiu można wytłumaczyć tylko w świetle Bożego Miłosierdzia. Po kilku latach przerwy poszłam do spowiedzi. Cały czas płakałam. Zastanawiałam się, jak mogłam odrzucić Chrystusa. Ksiądz spowiednik powiedział, ze otrzymałam wielką łaskę. Ogromny ciężar spadł z moich ramion. Stałam w kościele oszołomiona, patrzyłam na tabernakulum, a głos w sercu mówił: Lisa, wróciłaś do domu… Następnego dnia udałam się na Mszę Świętą, pierwszy raz po wielu latach. Czytana Ewangelia mówiła o Dobrym Pasterzu szukającym zaginionej owcy. Czułam radość, zniknęła ciemność, czułam się otoczona światłem. Przez następne miesiące byłam jak dziecko uczące się chodzić, doznawałam wiele pocieszenia, Jezus stawał się dla mnie bardzo rzeczywisty. Chciałam dzielić się swymi przeżyciami z innymi. Poczułam się bardzo blisko ojca świętego Jana Pawła. To przez niego zadziałał Bóg i dzięki niemu otworzyłam się na działanie łaski. Patrzę na papieża jak na mego ojca duchowego.

Wiem, ze moim obowiązkiem jest mówić o Miłosierdziu Bożym, o tym , jak wielka miłością do ludzi płonie Bóg. Przypominam sobie, ze Papież zmarł w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego. W swoim przesłaniu do świata papież Jan Paweł II powiedział: dla ludzkości, która czasem wydaje się być zagubiona i zdominowana przez siły zła, egoizmu, strachu, Pan ofiarował jako dar swoją przebaczającą miłość, która wprowadza pojednanie i daje ducha mądrości. To miłość przemienia serca i przynosi pokój. Konieczna jest ta świadomość: świat musi przyjąć Miłosierdzie Boże. O Panie, który przez swą śmierć i Zmartwychwstanie objawiasz miłość Ojca, wierzymy w Ciebie, i z ufnością powtarzamy dzisiaj: „Jezu ufam Tobie, miej Miłosierdzie dla nas  i całego świata”.


Lisa Burns z Manchester
w Wielkiej Brytanii

źródło: www.kjb24.pl

piątek, 12 kwietnia 2013

Modlitwa Dworu Niebieskiego



Ponieważ św. Lutgarda wytrwale prosiła o pouczenie, jaki rodzaj modlitwy będzie najstosowniejszy, dlatego Pan Bóg pewnego dnia natchnął ją. Wtedy poznała wzniosłą modlitwę, obejmującą rozważanie o całym życiu i zbawczym trudzie Jezusa. Dobrze ją sobie zapamiętała i codziennie powtarzała z wielkim nabożeństwem. Matka Boża oznajmiła św. Lutgardzie, że sama wyprosiła tę Modlitwę u Boga. - Oto jej treść przekazana przez Ojca Muzafusa:

ZBAWICIELU PRZENAJŚWIĘTSZY I NAJMIŁOSIERNIEJSZY, ŹRÓDŁO ŁASK, NASZ NAJDROŻSZY PANIE JEZU!
Z NIEPOJĘTEJ MIŁOŚCI KU NAM, NĘDZNYM DZIECIOM EWY, OPUŚCIŁEŚ SWE MIEJSCE NA ŁONIE OJCA NIEBIESKIEGO I PRZYJĄŁEŚ NASZE SŁABE CIAŁO WRAZ Z JEGO NAJWIĘKSZYM UBÓSTWEM NIESPOTYKANYM U INNYCH LUDZI, ABYŚMY ZA TO WZAJEMNIE CIĘ KOCHALI. CHĘTNIE PODJĄŁEŚ SIĘ ROZLICZNYCH WYSIŁKÓW I PRAC, ABY NAS WYRWAĆ Z MOCY ZŁEGO DUCHA I UCZYNIĆ DZIEĆMI TWEGO OJCA W NIEBIE.
BARDZO ŻAŁUJĘ, ŻE JA NĘDZNY ROBAK TEJ ZIEMI NIE ROZEZNAWAŁEM DOTYCHCZAS BEZMIARU TWOJEJ MIŁOŚCI, NIE OKAZYWAŁEM WDZIĘCZNOŚCI ZA TWOJE TRUDY I CIERPIENIA.
OFIARUJĘ CI TERAZ TĘ NIEGODNĄ MODLITWĘ, ABY PRZEZ NIĄ ODDAĆ CZEŚĆ NAJŚWIĘTSZEMU ŻYCIU, MĘCE I ŚMIERCI TWOJEJ, UCZCIĆ WSZYSTKIE TWE LATA, DNI I GODZINY, POŚWIĘCONE WYBAWIENIU ZAGUBIONEJ I GRZESZNEJ LUDZKOŚCI.
PANIE JEZU CHRYSTE, OFIARUJĘ CI Z GŁĘBI SERCA WSZYSTKIE AKTY UWIELBIENIA TYSIĄCE RAZY ZWIELOKROTNIONE, KTÓRE DZIEWIĘĆ CHÓRÓW ŚWIĘTYCH ANIOŁÓW I WSZYSTKIE STWORZENIA, SZCZEGÓLNIE NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA OD SWEGO NIEPOKALANEGO POCZĘCIA Z NAJWIĘKSZĄ GORLIWOŚCIĄ OFIAROWAŁY CI I W KAŻDEJ CHWILI NADAL SKŁADAJĄ W OFIERZE.
TE WSZYSTKIE AKTY RAZEM WZIĘTE ODDAJĘ JAKO DOWÓD NAJWYŻSZEJ WDZIĘCZNOŚCI ZA TAJEMNICE ZBAWIENIA I ZA CIĄGŁĄ MOŻNOŚĆ KORZYSTANIA Z ICH OWOCÓW.

1. Za odwieczny wybór Najśw. Maryi Panny na Matkę Bożą, o Chryste,
BĄDŹ BŁOGOSŁAWIONY NA WIEKI!
2. Za Jej Niepokalane Poczęcie czyli za jej zachowanie od grzechu pierworodnego, któremu podlegają wszyscy inni ludzie, o Chryste:
BĄDŹ ...
3. Za narodzenie Twojej Niepokalanej Matki, co przyniosło nadzieję światu i uradowało niebo, o Chryste,
BĄDŹ ...
4. Za Twoje własne cudowne poczęcie za sprawą Ducha Świętego w dziewiczym ciele Twej Matki po zwiastowaniu przez Archanioła Gabriela, o Chryste,
BĄDŹ ...
5. Za pierwszą podróż, którą odbyłeś w łonie swej Najśw. Matki, zdążającej przez góry do Twej ciotki Elżbiety i do ukrytego pod jej sercem świętego Jana, o Chryste,
BĄDŹ ...
6. Za Twoje cudowne Narodzenie w skrajnym ubóstwie, w stajence, w której nie miałeś gdzie położyć Twej Najśw. Głowy i ogrzać Twego delikatnego Ciała, o Chryste,
BĄDŹ ...
7. Za zdumiewającą cześć, którą pozyskałeś w adoracji Trzech Mędrców ze Wschodu i za pełne znaczenia dary: złoto, kadzidło i mirrę, o Chryste,
BĄDŹ ...
8. Za wybór imienia Jezus, które przyjąłeś jako człowiek dla zachowania starotestamentalnych przepisów, o Chryste,
BĄDŹ ...
9. Za akt Ofiarowania w świątyni jerozolimskiej, kiedy zostałeś tam przedstawiony przez Twą Matkę i św. Józefa, stosownie do postanowień Prawa Mojżeszowego, o Chryste,
BĄDŹ ...
10. Za groźne prześladowanie, któregoś doznał na początku życia, gdy wypadło Ci uciekać do Egiptu i przez dłuższy czas przebywać tam na obczyźnie, o Chryste,
BĄDŹ ...
11. Za tajemnicę "zgubienia" w Jerozolimie, kiedy Matka Twoja Najukochańsza i św. Józef z bólem szukali Cię i wreszcie znaleźli pomiędzy uczonymi w świątyni, o Chryste,
BĄDŹ ...
12. Za Twoją uległość najdroższym Rodzicom do trzydziestego roku życia i za świadczenie im różnych usług, o Chryste,
BĄDŹ ...
13. Za Twoje zbawienne nauki i kazania, za uciążliwe i niebezpieczne podróże apostolskie, za wszystkie trudy i prace, podjęte dla naszego zbawienia, o Chryste,
BĄDŹ ...
14. Za Twój 40-to dniowy święty Post, doświadczenie pokus i gorliwą modlitwę na pustyni, o Chryste,
BĄDŹ ...
15. Za zdumiewające cuda, które uczyniłeś na świadectwo Prawdy i przełamanie zatwardziałości serc, o Chryste,
BĄDŹ ...
16. Za nieustanną modlitwę i krwawy pot w Ogrodzie Oliwnym, za trwogę i ból, że śmierć może być daremna, za doskonałe poddanie się woli Ojca, o Chryste,
BĄDŹ ...
17. Za fałszywy pocałunek, którym Cię wiarołomny Judasz zdradził i oddał w ręce bezbożnych, o Chryste,
BĄDŹ ...
18. Za nałożenie bolesnych więzów przez haniebnych oprawców oraz za okrutne wleczenie Cię po zaułkach i ulicach, o Chryste,
BĄDŹ ...
19. Za prowokacyjne oskarżenia i fałszywe świadectwa złożone przez Annasza i Kajfasza przeciw Twojej Najśw. Osobie, o Chryste,
BĄDŹ ...
20. Za poniżające obchodzenie się z Tobą, kiedy byłeś dla pohańbienia prowadzony od jednego do drugiego niesprawiedliwego sędziego, o Chryste,
BĄDŹ ...
21. Za bluźnierczy pocałunek, wymierzony Ci przez sługę Arcykapłana i za różne akty deptania Twej godności, o Chryste,
BĄDŹ ...
22. Za ciężki ból spowodowany okrutnym biczowaniem, kiedy licznymi ranami popłynęły strumienie Twej Najdroższej Krwi, o Chryste,
BĄDŹ ...
23. Za Twoje obnażenie i dotkliwe uczucie wstydu, którego doznałeś podczas zrywania szat z Ciała i kiedy nagiego przywiązano Cię do słupa na oczach pospólstwa, o Chryste,
BĄDŹ ...
24. Za bluźnierstwa, oplwanie i szydercze ukłony, za cierniem ukoronowanie, podczas którego Krew obficie spłynęła po Twym Najśw. Obliczu, o Chryste,
BĄDŹ ...
25. Za obelżywe stawianie Cię przed sądem Piłata, który słowami "Oto Człowiek" chciał lud pobudzić do litości, o Chryste,
BĄDŹ ...
26. Za wyrok wydany na Ciebie przez Piłata, za obarczenie ciężkim krzyżem i wyprowadzenie na miejsce stracenia, o Chryste,
BĄDŹ ...
27. Za wstrząsające spotkanie ze zbolałą Twą Matką i innymi płaczącymi niewiastami, które towarzyszyły Ci podczas drogi krzyżowej, o Chryste,
BĄDŹ ...
28. Za zuchwałe zerwanie Twych szat, co powiększyło jeszcze cierpienia, za nowe rany spowodowane gwoźdźmi, za wypowiedziane ostatnie słowa i śmierć na krzyżu, o Chryste,
BĄDŹ ...
29. Za przebicie Twego Najśw. Serca ostrą włócznią, skąd wypłynęła Krew i woda jako okup za wszystkie dusze ludzkie, o Chryste,
BĄDŹ ...
30. Za Twoje cudowne Zmartwychwstanie trzeciego dnia po męce i śmierci krzyżowej, za ukazanie się Marii Magdalenie, apostołom, Najukochańszej Matce i wielu innym, którzy szli za Tobą, o Chryste,
BĄDŹ ...
31. Za Wniebowstąpienie i chwalebny powrót do Ojca Niebieskiego po ziemskiej pielgrzymce, po zwycięstwie nad szatanem i grzesznym światem, o Chryste,
BĄDŹ ...
32. Za zesłanie przez Ciebie Ducha Świętego w postaci ognistych języków na apostołów, uczniów i na Twoją Najśw. Matkę w dzień Zielonych Świąt, o Chryste,
BĄDŹ ...
33. Za wspaniały triumf w niebie z powodu przyjęcia tam z duszą i ciałem Twej chwalebnej Matki, o Chryste,
BĄDŹ ...
34. Za chwałę, jakiej doznała Trójca Przenajświętsza z powodu wywyższenia Twojej Matki ponad wszystkie chóry Aniołów, i za radość całego Dworu Niebieskiego z Jej ukoronowania na Królową nieba i ziemi, o Chryste,
BĄDŹ ...

Panie Jezu Chryste, za wszystkie akty miłości, za każde uderzenie Najśw. Serca Twego, za życzliwe myśli i pragnienia, modlitwy wewnętrzne i ustne z okresu życia ziemskiego i przebywania w Najśw. Sakramencie Ołtarza, za pracę i cierpienie składam Ci tysiączne dzięki. Proszę pokornie, ażebyś mnie i wszystkich, którzy polecili się mojej modlitwie, albo za których mam obowiązek modlić się, raczył udzielić żalu doskonałego za grzechy z mocnym postanowieniem poprawy, abyśmy już nigdy nie obrażali Twojego Boskiego Majestatu. Udziel mi mocy do wytrwania w Twojej łasce, a po trudach życia doczesnego przyjmij do liczby wybranych i pozwól mi oglądać Twoje Najśw. Oblicze. Który z Ojcem i Duchem  Świętym w jedności żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.


OBIETNICE ŁASK. Na wszystkich zaangażowanych w Modlitwę Dworu Niebieskiego, spływają niepojęte łaski od Trójcy Przenajświętszej i za wstawiennictwem Królowej Dworu Niebieskiego i za przyczyną św. Lutgardy. Dusze czyśćcowe całymi tysiącami dostępują zbawienia dzięki tej Modlitwie.
Pomocne w tym są także inne formy nabożeństw religijnych, jak różaniec, droga krzyżowa, koronki, szkaplerz itp. Szczególnie skuteczna jest Msza święta.



z książeczki pt:  DWÓR NIEBIESKI