Subscribe:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Za Życiem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Za Życiem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 kwietnia 2013

Aborcja - śmiercionośna plaga Europy


Aborcja stanowi główną przyczynę śmierci w Europie. Jej zwolennicy propagują kłamstwa, zagłuszające głos sumienia...

W 2008 r. w krajach Starego Kontynentu zabito 2.863.649 dzieci. Gdyby mogły się narodzić, kraje europejskie rozwiązałyby problem niżu demograficznego. Dane te pochodzą z najnowszego raportu Aborcja w Europie i Hiszpanii, zaprezentowanego w Brukseli przez Hiszpański Instytut Polityki Rodzinnej. Raport wiele uwagi poświęca 27 krajom Unii Europejskiej. Wskazuje, że co piąte poczęte dziecko umiera w wyniku aborcji, a jedna na siedem dotyczy dziewcząt poniżej 20. roku życia. Aborcja stanowi pierwszą przyczynę śmierci, wyprzedzając zgony z powodu choroby nowotworowej, zawału serca i wypadków drogowych. W sumie co roku w krajach Unii zabija się 1.200 tys. poczętych dzieci. Tylko w Irlandii i na Malcie aborcja jest zakazana. W 14 krajach Wspólnoty Europejskiej jest dopuszczalna w określonych okolicznościach, a w 11 dokonuje się jej na życzenie. Krajami Unii, w których odnotowano w ciągu ostatnich 15 lat najwięcej przypadków przerywania ciąży, są: Wielka Brytania, Francja, Rumunia i Włochy. Jednak najmniej chwalebny rekord przypadł Hiszpanii, gdzie w ostatniej dekadzie liczba aborcji wzrosła o co najmniej o 115% pl.radiovaticana.va


Na terenie Unii Europejskiej co minutę morduje się 25 nienarodzonych dzieci. W ciągu ostatniego dziesięciolecia w łonach matek rozdarto na kawałki, zatruto i spalono żywcem ponad 13 milionów istot ludzkich. Takie są wyniki badań podane w raporcie Europejskiego Instytutu Polityki Rodzinnej. Raport mówi: „Te liczby mówią o tysiącach osobistych, rodzinnych i społecznych dramatów, wobec których społeczeństwo nie może pozostawać obojętne”. Dane te całkowicie obalają slogan propagandowy utrzymujący, jakoby stosowanie antykoncepcji zmniejszało liczbę aborcji. Liczba aborcji jest większa właśnie w krajach, gdzie szeroko propaguje się i stosuje antykoncepcję. na podstawie: www.obichajtese.org

Nie jesteśmy zobowiązani do respektowania niesprawiedliwych praw. Nie musimy więc przestrzegać ustawy o aborcji, ponieważ nie jest ona moralnie wiążąca – stwierdził prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Kard. Antonio Cañizares wziął udział w kursie letnim w Aranjuez w Hiszpanii, który co roku organizuje Uniwersytet Króla Juana Carlosa z Madrytu. Wskazał przy tej okazji, że tak jak dziś przepraszamy za niewolnictwo, podobnie kiedyś będziemy przepraszać za ofiary aborcji. „Ustawy, które nie chronią życia lub są mu przeciwne nie są godne szacunku. Kiedy ustawa cywilna uznaje aborcję lub eutanazję za zgodne z prawem, to przestaje być prawdziwą ustawą cywilną moralnie wiążącą. Nie jesteśmy zobowiązani do zachowywania praw, które są niesprawiedliwe” – powiedział kard. Cañizares. Nie jest to „nieposłuszeństwo obywatelskie, ale zwyczajna obrona społeczeństwa” – podkreślił watykański dostojnik. Aborcja jest jedną z największych niesprawiedliwości. Podobnie jak dzisiaj „wstydzimy się za czasy niewolnictwa, to nadejdą dni, kiedy będziemy żałowali tych milionów aborcji”, dokonanych w oparciu o „antyludzkie i antyspołeczne ustawy”. Społeczeństwo okryje się wówczas wielkim wstydem z powodu „prawnie ustanowionej kultury śmierci... Naród, który zabija swoje własne dzieci jest narodem bez przyszłości” – stwierdził kard. Cañizares. Przypomniał z obrzydzeniem oklaski, jakie rozległy się w hiszpańskim parlamencie po przyjęciu ustawy o aborcji. „Jak można oklaskiwać ustawę, która zezwala na zabijanie?” – pytał zebranych.

Kard. Antonio Cañizares poinformował o przygotowaniach do światowego czuwania modlitewnego w intencji życia. Odbędzie się ono pod koniec roku i prawdopodobnie weźmie w nim udział Benedykt XVI. 

M. Raczkiewicz CSsR, Madryt

pl.radiovaticana.va


Siostrzenica Martina Luthera Kinga o aborcji i rasizmie

“Wiadomość, którą chcę się z wami podzielić, wypływa z mojego serca, z miłości do życia i do rodziny, a także z wrodzonego poczucia obowiązku obrony najbardziej kruchej części społeczeństwa.

Moja dzisiejsza mowa i moja praca jako aktywistki praw obywatelskich opierają się o trzy bardzo proste prawdy:

- że każda istota ludzka jest godna szacunku z tego powodu, że jest osobą;
- że życie ludzkie nie staje się nigdy ani bardziej ani mniej ludzkie niż jest;
- że każde życie ludzkie zaczyna się od poczęcia.

Z tych trzech stwierdzeń wynika, że każde życie ludzkie – narodzone lub nie – ma prawa, które powinny być respektowane przez społeczeństwo i chronione prawem.

Żal z wyrządzonego zła jest pierwszym krokiem ratowania duszy. Jest on również pierwszym krokiem do przemiany kultury. Wiem to, ponieważ obserwowałam jak moja kultura, moja Ameryka, zmieniała się podczas mojego życia.

Tak wiele przemian…Przelewanie krwi i ból serca były konieczne, bo wielu Amerykanów uważało, że Afroamerykanom nie należał się szacunek. Byliśmy poniżani, bici i linczowani. Zabijano nas, bo byliśmy uważani za podludzi. Tak samo jest z życiem nienarodzonych dzieci – są one linczowane jeszcze zanim przyjdą na świat.

Rasizm dotknął jednak nie tylko Afroamerykanów, naznaczył bowiem przede wszystkim sumienia oprawców. Kłamstwa rasistów czyniły ich życie wygodniejszym, więc coraz bardziej brnęli oni w tym kierunku. Stali się zależni od swoich kłamstw. W efekcie zaczęli wierzyć w to, co w sercu rozpoznawali jako sprzeczne z prawdą. Dokładnie tak samo dzieje się w dzisiejszych czasach z kłamstwami na temat aborcji.

Obecnie nienarodzone dzieci są postrzegane tak, jak dawniej Murzyni – najlepiej by byli poza zasięgiem wzroku i umysłu, przynajmniej do czasu, kiedy sami przypomną o nieprawościach, których się dopuszczamy. Zwolennicy aborcji stoją przed tym samym problemem, z którym borykali się rasiści – jest to problem zafałszowania rzeczywistości. Nienarodzone dzieci nie odchodzą w nicość. Wysiłki przemysłu aborcyjnego skupiają się więc na tym, by zaprzeczyć, że te wykorzystywane i dyskryminowane osoby naprawdę są ludźmi.

Ale co jeśli nie damy już więcej rady pozbawiać racjonalizmu i usprawiedliwiać wszystkie straszne czyny, które popełniamy od lat? Podobnie jak pani dyrektor jednej z klinik aborcyjnych w Teksasie, która zrezygnowała z pracy, gdy zobaczyła ultradźwiękowy obraz zabijanego tam dziecka! Co jeśli prawda stanie się tak oczywista i poruszająca, że społeczeństwo nie będzie już dłużej mogło patrzeć z obojętnością na ten zakłamany świat? Cóż.. Wtedy będziemy musieli zrobić to, co jest sprzeczne z ludzką naturą – uniżyć się i przyznać, że nasze drogi były złe.

Dokładnie to uczynił mój kraj w wyniku działań ruchu praw obywatelskich. Ameryka zmieniła się, ponieważ żyjący w niej ludzie zostali poruszeni w głębi serca – serca, o których Biblia mówi nam, że jest w nich zapisane prawo Boże. Możemy próbować zagłuszyć swoje sumienie, indoktrynować swój umysł tak, byśmy już nie umieli rozsądnie myśleć, ale zdolność do odróżniania dobra od zła została powierzona każdemu z nas. To właśnie ona, ta świadomość moralna, przemieniła kulturę amerykańską i podejście do rasizmu.

Jestem przekonana, że ta sama moralna świadomość może przemienić każdą kulturę, w której dopuszczalna jest aborcja. Nie stanie się to w ciągu jednej nocy, ale proces ten trwa już teraz.

W naszych sercach możemy go już przeczuwać. Zbyt długo odwracaliśmy się w drugą stronę i nie chcieliśmy się angażować w tą sprawę. Uspokajaliśmy samych siebie, że ludzie nigdy nie zmienią swojego podejścia do aborcji. Jestem tu po to, żeby powiedzieć wam, że to nie jest prawda! Widziałam już taką zmianę – we mnie samej, w innych ludziach, w moim narodzie. To, co się stało z niewolnictwem i rasizmem, dzieje się teraz z aborcją. Ludzie sprawujący władzę, którzy mogą bronić prześladowanych, muszą to robić, bo jesteśmy odpowiedzialni za siebie nawzajem. To, co spotyka drugiego człowieka, spotyka także i nas.

Dr. Martin Luther King, Jr. napisał z celi więziennej: “nieprawość w dowolnym miejscu grozi nieprawością na całym świecie”. Niezależnie od tego czy dziecko jest zabijane w Birmingham w Alabamie, czy w Birmingham w Anglii, ta aborcja jest zawsze zamachem na to co mój wujek nazywał Ukochaną Społecznością.

Mój wujek Martin miał marzenie. Marzył o tym, byśmy żyli zgodnie z tym co jest oczywiste – że wszyscy ludzie zostali stworzeni jako równi. Wzywał Amerykę aby przyznała się do swych błędów i odwróciła się od nich.

Dzisiaj wzywam wszystkich nas, niezależnie od narodowości, rasy, czy religii, do przyznania, że źle postępujemy i do odwrócenia się od tych błędów. Jestem przekonana, że odbieranie prawa do życia jest największą nieprawością, z jaką musimy się zmierzyć w dzisiejszym świecie. W zabijaniu nie ma litości ani współczucia. Nie ma sprawiedliwości w wykluczaniu ludzi z rasy ludzkiej.

Na koniec mam jedno pytanie: Jak takie marzenie może trwać – marzenie o równości wszystkich ludzi – jeżeli zabijamy własne dzieci? Jak to marzenie może być nadal żywe, jeśli odbieramy innym podstawową ludzką godność i szacunek? Jak to marzenie może przetrwać, jeśli nie wstawiamy się za nimi?”

Dr. Alveda King


Źródło:
www.europe4christ.net



Papież Franciszek nie do zaakceptowania dla postępowej ideologii



Dzisiejsze media prześcigają się w analizie poglądów nowego papieża Franciszka. I powoli widać, że wybór tego akurat kardynała na Papieża doprowadza postępowe środowiska do szewskiej pasji. Czemu?

Papież Franciszek to konserwatysta, zajadły przeciwnik wszelkiej ideologii lewicowej, genderowej, homoseksualnej. Dlatego media z nurtu liberalnego zaczynają ubolewać, że Kosciół znowu "wybrał starca i zaprzepaścił szansę na reformę".

W krótkich zdaniach konserwatyzm obecnego Papieża przedstawił dziennik "Fakt", który zastanawia się nad tym czy nowy papież dopuści małżeństwa homoseksualne? Czy pozwoli gejom i lesbijkom adoptować dzieci? A może zniesie celibat księży? Odpowiedzi Papieża (jeszcze jako kardynała Jorge Mario Bergoglio) są następujące:

1. Małżeństwa homoseksualne - "To pogwałcenie planu Bożego" - wypowiedź Franciszka z 2010 r.

2. Adopcja dzieci przez homoseksualistów - "Jest to forma działania przeciwko dzieciom" - mocno podkreślał kardynał Bergoglio.

3. Aborcja - "Aborcja nigdy nie jest rozwiązaniem. Mówiąc o ciąży, trzeba brać pod uwagę oba życia. I o oba dbać. Szacunek dla życia jest wartością bezwzględną - twierdzi Bergoglio.

4. Eutanazja - "To jak kara śmierci" – twierdzi Papież.

5. Celibat - Papież jest obrońcą celibatu księży.

6. Stosunek do innych wyznań - Papież jest za budowaniem przyjaznej relacji. W 2005 r. wraz z argentyńskimi Żydami i Muzułmanami wystąpił przeciwko terroryzmowi.

Widać więc, że nie jest to papież salonu postępowego i światowego.


Sebastian Moryń



Źródło: Fakt

www.fronda.pl

Tajemnicze światło na obrazie Matki Bożej z Guadalupe - Patronki życia


Podczas Mszy św. w intencji dzieci zabitych przed narodzeniem, z obrazu Matki Bożej z Guadalupe, w Sanktuarium w Meksyku, wydobyło się światło, które - na oczach tysięcy wiernych - utworzyło kształt ludzkiego embrionu, podobny do obrazu widzianego podczas badań echograficznych.


Zjawisko zostało sfotografowane przez obecnych w świątyni. Zdjęcia wizerunku Matki Bożej ze świetlnym embrionem można zobaczyć na stronie internetowej Francuskiego Stowarzyszenia Katolickich Pielęgniarek i Lekarzy (www.acimps.org). Jego działacze przypuszczają, że Maryja pokazała w swym łonie obraz nienarodzonego Jezusa.


Komentując zamieszczone fotografie, ks. Luis Matos ze Wspólnoty Błogosławieństw podkreśla, że nie są one odblaskiem światła zewnętrznego, np. fleszy aparatów fotograficznych. Powiększenia fotografii, zrobionych przez wiernych obecnych w sanktuarium, wyraźnie pokazują, że światło pochodzi bezpośrednio z wnętrza obrazu. Białe, intensywne światło ma formę i rozmiary ludzkiego embrionu. Widać również na nich strefy cienia, charakterystyczne dla echograficznych wizerunków płodu w łonie matki.


Tymczasem ks. José Luis Guerrero Rosado, kanonik bazyliki w Guadalupe i dyrektor Wyższego Instytutu Studiów Guadalupiańskich przestrzega przed pochopnym nazywaniem zaobserwowanego zjawiska cudem. Na stronie internetowej sanktuarium (www.virgendeguadalupe.org.mx) określa krążące w internecie doniesienia na ten temat mianem sensacyjnych. Wskazuje, że jedyne, co na razie wiadomo, to fakt, że przed wizerunkiem Matki Bożej pojawiło się światło, niewytłumaczalne w sposób naturalny. Nie jest to jednak wystarczająca podstawa, by z całą pewnością stwierdzić, że Maryja ukazała nam Jezusa jako nienarodzone dziecko - zaznacza duchowny. Argumentuje, że brak naturalnego wyjaśnienia zjawiska nie oznacza jeszcze, że dokonał się cud. Zauważa zarazem, że w sprawie tej nie wypowiedziały się jeszcze ani władze sanktuarium, ani archidiecezja Miasta Meksyk, na której terenie się ono znajduje.

 


sanctus.pl

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Aborcja i pieniądze



Jak lukratywny może być biznes proaborcyjny, najlepiej widać na przykładzie działalności organizacji Ipas, którą poznaliśmy w wyniku procesu, który Wanda Nowicka z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wytoczyła publicystce Joannie Najfeld.

Ipas jako organizacja non profit (nie dla zysku) działa, aby "wspomóc prawa reprodukcyjne i seksualne kobiet oraz ograniczyć śmiertelność kobiet w wyniku aborcji". Innymi słowy, zajmuje się promowaniem nieograniczonego dostępu do aborcji. Co więcej, szkoli personel kliniczny korzystający z ręcznych aspiratorów próżniowych używanych do aborcji, które sam produkuje.

Działa również na rzecz rozszerzenia dostępu do tzw. aborcji medycznej, czyli farmakologicznej. Stara się wpływać na zmianę prawa i polityki aborcyjnej. W tym celu wspiera lokalnych aktywistów i ustawodawców.

W ramach swojej "misji" opracowuje artykuły pojawiające się w publikacjach wydawanych przez proaborcyjne organizacje, które otrzymały za to granty. Czy opublikowane tam artykuły były zatem tekstami informacyjnymi, czy formą zawoalowanej reklamy produktów, które Ipas sprzedaje? Raczej to drugie.

Biznes aparatury aborcyjnej

Sprzedaż aspiratorów Ipas ma się całkiem nieźle. W 2009 r. ich dystrybucja wyniosła prawie 150 tys., a dystrybucja kaniuli (plastikowej rurki dołączanej do aspiratora) – ponad 1 mln. Stało się tak dzięki rozwinięciu szerokiej sieci ponad 60 dystrybutorów i zapewnieniu dostępności produktów w ponad 135 krajach. Ipas utworzył do tego celu nawet dodatkową, niezależną, licencjonowaną firmę z siedzibą w Anglii. W latach 2009--2010 jej przychód osiągnął blisko 10,5 mln dolarów.

Działalności tych grup (określanej "nie dla zysku") trudno nie porównać do działań zwykłej firmy, której na zysku zależy. Bo przecież nie mogą się one zajmować eksportem swoich towarów tak po prostu, mimochodem. Ipas dzięki swojemu charakterowi non profit może otrzymywać ogromne granty i cieszyć się jednocześnie uprzywilejowaną pozycją podatkową. Organizacja sama o sobie pisze, że od ponad 35 lat "jądrem działalności" jest wytwarzanie i dystrybucja aspiratorów. Poza tym firma zatrudnia aż 110 osób i obraca ogromnymi pieniędzmi. W 2009 r. uzyskała ponad 38 mln przychodu, z czego prawie 11 mln pochodziło z rządowych grantów i kontraktów. Na reklamę i promocję wydała ponad 730 tys., na podróże ponad 3 mln, a na wypłaty, kompensacje i świadczenia pracownicze ponad 16 mln. Prezes firmy otrzymała ponad 210 tys. dolarów. Mimo że Ipas uzyskał wtedy "tylko" 529 tys. dolarów zysku (sam zysk ze sprzedaży aparatury aborcyjnej wyniósł prawie 1,2 mln), trudno uwierzyć, że biznes reprodukcyjny jest kiepski. To dobrze płatne zajęcie dla pracowników organizacji, a także czasami dla grup z nią współpracujących.

Oficjalnie Ipas tłumaczy, że "przychody po odjęciu kosztów" są wykorzystywane na poprawę dostępu do usług reprodukcyjnych, jednak może to być de facto uznane za niebezpośredni marketing. Organizacja musi przecież sprzedać swoje produkty i nie da się tu uniknąć posądzenia o konflikt interesów. Lansowanie prawa do aborcji przekłada się przecież na finansowy interes tej organizacji. Do tego posługiwanie się prawami kobiet może być zręcznym posunięciem budującym pozytywny wizerunek.

Opłacani współpracownicy

Nie ma się co dziwić, że wielu podoba się współpraca z Ipas. Firma konsultingowa zatrudniona do dystrybucji produktów zarobiła na niej 265 tys. dolarów. Różne proaborcyjne organizacje otrzymały za rozszerzanie dostępu do aborcji setki tysięcy dolarów.

Siatka Ipas

Jak widać, Ipas współpracuje z różnymi grupami zajmującymi się tzw. planowaniem rodzinnym, z organizacjami społecznymi i dziennikarzami. Prowadził też lobbing w amerykańskim Kongresie. Ponadto współpracuje z ministerstwami zdrowia, organizacjami farmaceutycznymi, organizacjami kobiecymi i agencjami międzynarodowymi (WHO i International Planned Parenthood Federation).

W marcu 2010 r. Ipas (wraz z Planned Parenthood) ufundował panel dyskusyjny na ONZ-owskiej 54. sesji Komisji ds. Statusu Kobiet przy Radzie Gospodarczej i Społecznej, podsumowującej "15 lat po Pekinie". W 2007 r. wraz z innymi organizacjami proaborcyjnymi zorganizował wyjazd komisji doradczej Parlamentu Europejskiego do Nikaragui, aby zaobserwować efekty kryminalizacji aborcji.

Ipas i Federa

Ipas miał również polskich współpracowników. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny była partnerem w zbieraniu danych do przygotowania odpowiedniego raportu. Każdy partner otrzymał za swą pracę 2 tys. dolarów w 2005 r. oraz 2,5 tys. w 2006 r. Co więcej, Ipas zagwarantował jej finansowe wsparcie na tłumaczenie na angielski publikacji Piekło kobiet (2006 r.). Oficjalnie przyznał, że zamknął swój program w Polsce i całej Europie Wschodniej. Jak dotąd, nie udzielił odpowiedzi dlaczego. Być może woli współpracować w ramach Międzynarodowego Konsorcjum na rzecz Aborcji Farmakologicznej, którego zresztą był fundatorem. Organizacja ta w marcu 2010 r. zorganizowała konferencję w Lizbonie zatytułowaną "Rozszerzanie dostępu do aborcji medycznej: Budowanie na dwóch dekadach doświadczeń". Jak pisze Ipas, na konferencji było 170 providerów aborcji i aktywistów z całego świata. Jeden z odczytów zatytułowany był: "Mobilizowanie providerów do politycznego aktywizmu na rzecz aborcji farmakologicznej". Na konferencji obecna była Wanda Nowicka. Sponsorami jej uczestników byli m.in.: Concept Foundation (stworzyła nowy produkt do przeprowadzania aborcji farmakologicznej), Marie Stopes International (największy provider aborcji w Anglii, który w maju 2010 r. wykupił telewizyjną reklamę aborcji), Women on Waves (Kobiety na Falach, które przypłynęły do Polski na statku Langenort w 2003 r.), a donatorem Ipas.

Prawo do zarabiania na aborcji?

Ipas prowadzi bezpośredni i pośredni lobbing, działając na styku sektora publicznego i prywatnego. W przy-padku organizacji zaangażowanych w sprawy zdrowotne transparencja powinna dotyczyć ich wszystkich współpracowników. Status non profit nie powinien tu być parasolem ochronnym. Miejmy nadzieję, że polskie organizacje kobiece, feministyczne, zajmujące się tzw. zdrowiem reprodukcyjnym i seksualnym, ujawnią wszystkie swoje finanse na rzecz otwartej dyskusji aborcyjnej. Będziemy się mogli przekonać, czy pod przykrywką walki o prawo do "własnego brzucha" nie kryje się zwyczajna żądza prawa do zarabiania na aborcji.

Nie oszczędzamy na antykoncepcji Czy to nie skandal?

Po opublikowaniu przez Ministerstwo Zdrowia listy refundowanych leków rozpoczęły się protesty, że brakuje na niej różnych ważnych medykamentów. Niewielu zauważyło, że są za to specyfiki, które być nie powinny. Chodzi o co najmniej kilka środków antykoncepcyjnych, do których dopłacają podatnicy.

Na liście znalazły się hormony tzw. "starej" generacji, które już wcześniej refundowane były pod pretekstem ich stosowania w leczeniu zaburzeń miesiączkowania. Do nich dołączył teraz Levomine – środek stosowany wyłącznie do celów antykoncepcyjnych, czyli de facto w ogóle niebędący lekiem. Oprócz tego, na liście znalazły się "leki" na trądzik: Cyprest, Diane i Syndi. Na ulotce cyprest czytamy, że nie zaleca się jego stosowania jedynie w celu ustnej antykoncepcji. Jak tłumaczy jedna z farmaceutek, pragnąca zachować anonimowość: "Diane i Syndi są, według ulotki, wskazane do leczenia hormonalnego trądziku z zapewnieniem antykoncepcji. Nie zmienia to faktu, że to było i będzie wykorzystywane przez zwolenników antykoncepcji w jednoznacznym celu, pod płaszczykiem leczenia trądziku".

Ministerstwo Zdrowia dotuje leczenie pryszczy

I należy rzeczywiście przyjąć, że tak będzie. Motywowanie umieszczenia wyżej wymienionych środków antykoncepcyjnych leczeniem trądziku brzmi co najmniej niestosownie. W sytuacji powszechnego kryzysu finansów państwowych Ministerstwo Zdrowia decyduje się wspomóc młode kobiety (dziewczęta, ale nie mężczyzn i chłopców), pomagając im w pokryciu kosztów leczenia pryszczy? Nie łudźmy się. To zwykłe naciąganie podatników na wspomaganie multimilionowego sektora farmaceutycznego.

Ministerstwo Zdrowia postanowiło objąć refundacją również Depo-proverę. Farmaceutka wyjaśnia, że "w dużych dawkach stosuje się ją w leczeniu nowotworów, a w mniejszych jako antykoncepcję. Jestem przekonana, że bardzo łatwo w tym przypadku o nadużycie".

Pozostaje więc zadać pytanie, czy Ministerstwo ma zamiar monitorować sposób użycia tych środków, a jeśli tak, to w jaki sposób?


Natalia Dueholm
publicystka, redaktor "Opcji na prawo",
inicjatorka zbierania podpisów pod Listem dziennikarek przeciwko aborcji

www.za-zyciem.pl
Rycerz Niepokalanej 6/2012 , s. 22

rycerzniepokalanej.pl

Prawdziwy postęp cywilizacji



Nasz udział w sprawie obrony życia powinien być tak wielki, jak to tylko możliwe. Trzeba pamiętać, że nie chodzi tutaj wyłącznie o ochronę życia dzieci nienarodzonych. Powinniśmy też myśleć o pomocy matkom, rodzinom, osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym, czyli wszystkim, którzy są w potrzebie. Czy jest to zadanie dla pojedynczego człowieka? Oczywiście nie. Jako katolicy możemy słusznie czuć się częścią Kościoła, który prowadzi bardzo różnorodną działalność w tym zakresie. Jednak musimy zawsze pytać siebie: Czy ja zrobiłem wystarczająco dużo ze swojej strony, aby głosić wartość życia? Do czego wzywa mnie Bóg? Czy w obecnych czasach jest możliwa w państwie demokratycznym taka zmiana świadomości obywateli i prawa stanowionego, aby były one bardziej przychylne życiu ludzkiemu? Okazuje się, że tak. Przykładem może być Polska i ustawa z 1993 r., zmieniająca obowiązujące niespełna 40 lat szerokie przyzwolenie prawne na odbieranie życia nienarodzonym.

Dziś, niemal 20 lat od uchwalenia tamtej ustawy, różne badania opinii społecznej pokazują pozytywną zmianę świadomości Polaków w kwestii uznania początku życia ludzkiego, prawa każdego człowieka do życia i potrzeby jego ochrony. Można powiedzieć, że dokonał się w naszym kraju prawdziwy postęp cywilizacyjny, bo miarą cywilizacji – jak mówił do nas bł. Jan Paweł II – nie są jedynie jej osiągnięcia techniczne, ale również, a nawet przede wszystkim, jej stosunek do daru życia. Powinniśmy za to stale dziękować Bogu i przyczyniać się do jeszcze większego ucywilizowania naszego prawa i postępowania, bo sytuacja wciąż jest daleka od idealnej.

Przebudzenie sumień

Nie tylko w naszym kraju dokonuje się prawdziwy postęp. Rok temu weszła w życie nowa Konstytucja Węgier, która zastąpiła starą (wielokrotnie nowelizowaną) ustawę zasadniczą z okresu panowania ustroju komunistycznego. Znajduje się w niej m.in. zapis o tym, że: "Godność ludzka jest nienaruszalna. Każdy człowiek ma prawo do życia i poszanowania ludzkiej godności; życie zarodka ludzkiego, począwszy od poczęcia, podlega ochronie".

Również w USA działalność obrońców życia skutkuje pozytywnymi zmianami. Instytut Guttmachera (organizacja proaborcyjna) podał, że w 2011 r. amerykańskie stany uchwaliły 83 ustawy zwiększające ochronę nienarodzonych (Americans United for Life – organizacja obrońców życia mówi o 70 takich ustawach). Szczególnie pocieszający jest fakt, że dotyczy to też stanów uznawanych za tradycyjnie liberalne, jak Alabama czy Michigan. Zmiana jest więc możliwa.

Kolejne krzepiące wiadomości płyną z takich krajów, jak Nowa Zelandia, Włochy czy Hiszpania. W Nowej Zelandii oraz we Włoszech lekarze coraz częściej odmawiają udziału w zabijaniu dzieci nienarodzonych. Pojawiają się nawet prognozy, że za pięć lat we Włoszech nie będzie można dokonać aborcji z powodu braku ginekologów, którzy chcieliby ją przeprowadzać. Jeśli nawet są one przesadzone, to jednak jest to sygnał, że sytuacja zmierza ku lepszemu. Z kolei rząd hiszpański zapowiedział zmianę ustawy o aborcji i, jak się wydaje, doprowadzi to do lepszej ochrony życia ludzkiego w tym kraju

Legalne bezprawie

Oczywiście sygnały o poprawie sytuacji w kwestii uznania przyrodzonego prawa do życia nie mogą przysłonić prawdy o tym, że ciągle na całym świecie zabija się miliony dzieci nienarodzonych, bardzo często "w majestacie prawa", i że wielu ludzi usprawiedliwia takie czyny. Właśnie fakt, że zamachy na życie (bo nie chodzi tylko o aborcję, ale również np. o eutanazję) są formalnie usprawiedliwiane, stanowi wielki skandal współczesności.

Bł. Jan Paweł II pisał w encyklice Evangelium vitae: "Fakt, że prawodawstwo wielu państw nie tylko nie karze tego rodzaju praktyk wymierzonych przeciw życiu, ale wręcz uznaje je za całkowicie legalne, jest niepokojącym przejawem, a zarazem jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego: czyny jednomyślnie uważane niegdyś za przestępcze i w powszechnym odczuciu moralnym niedopuszczalne, zyskują stopniowo społeczną aprobatę".

W tych słowach papież wskazał, że kryzys prawa stanowionego w zakresie ochrony życia przekłada się na kryzys świadomości moralnej poszczególnych ludzi. Mówiąc prościej, najczęściej uważa się, że to, co jest dozwolone (przez prawo), jest też dobre (moralnie). Dlatego tak ważne jest, żeby prawo było godziwe, żeby nie demoralizowało. Warto o to walczyć.

Pomocnicy diabła

Obecnie ta walka toczy się również na forum międzynarodowym. Zwolennicy aborcji posługują się różnymi instytucjami ponadnarodowymi, żeby wywierać presję na poszczególne państwa w celu uznania przez nie aborcji za legalną. Dziś robi się bardzo wiele, aby móc wreszcie ogłosić, że aborcja jest prawem człowieka. Często uznaje się to już praktycznie za fakt.

Na przykład powszechnie znana i szanowana (do niedawna) organizacja Amnesty International (AI), która prowadzi głośną działalność na rzecz uwalniania więźniów politycznych, ogłosiła w 2007 r., że będzie wspierać aborcję, co spowodowało wycofanie się z finansowania jej przez Kościół katolicki. W sprawie nowej węgierskiej Konstytucji AI oświadczyła, że jest ona "sprzeczna z prawami człowieka w kwestii aborcji, małżeństw homoseksualnych i kar dożywotniego więzienia bez możliwości zwolnienia warunkowego".

Katoliccy obrońcy praw człowieka i rodziny z USA (C-FAM) donieśli niedawno o poważnym podejrzeniu, że w ślady AI może zechcieć pójść Międzynarodowy Czerwony Krzyż, w związku z czym w Polsce miała miejsce akcja wysyłania maili z protestem do władz PCK.

Rękę do aborcji przykładają również agendy ONZ, takie jak: UNICEF (Fundusz ONZ na rzecz dzieci!), UNFPA (Fundusz Ludnościowy ONZ) czy WHO (Światowa Organizacja Zdrowia). Prowadzą one zróżnicowane działania, np. uczestniczą w chińskiej "polityce jednego dziecka", chcą wpływać na poziom przyrostu naturalnego w Afryce poprzez aborcję, wywierają presję na kraje na całym świecie w celu jej legalizacji, finansują jej dostawców, jak również dostawców antykoncepcji.

Nic dziwnego zatem, że jeszcze wcześniej niż w przypadku AI, bo już w 2001 r., Kościół katolicki wycofał się z finansowania UNICEF-u i wezwał do zaprzestania wspierania tej instytucji. Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że UNICEF i UNFPA nie przeszły pozytywnie kontroli, którą przeprowadzono na wniosek rządu norweskiego. Organizacje te nie były w stanie lub nie chciały rozliczyć się ze swoich wydatków.

Zadanie dla każdego

Warto znać takie fakty, by dokładnie zdawać sobie sprawę z tego, jak dobrze zorganizowana jest na świecie promocja zła, żeby nie łudzić się, że działania na rzecz obrony życia przyniosą sukces z dnia na dzień. Mimo to powinniśmy konsekwentnie i odważnie szerzyć cywilizację życia. Papież Jan Paweł II uczył, że bycie człowiekiem sumienia to podstawowa sprawa: "Jest zaś tym ważniejsza, im więcej okoliczności zdaje się sprzyjać temu, abyśmy tolerowali zło, abyśmy łatwo się z niego rozgrzeszali. Zwłaszcza, jeśli tak postępują inni".

Nasz udział w sprawie obrony życia powinien być tak wielki, jak to tylko możliwe. Trzeba pamiętać, że nie chodzi tutaj wyłącznie o ochronę życia dzieci nienarodzonych. Powinniśmy też myśleć o pomocy matkom, rodzinom, osobom chorym, niepełnosprawnym, starszym, czyli wszystkim, którzy są w potrzebie. Czy jest to zadanie dla pojedynczego człowieka? Oczywiście nie. Jako katolicy możemy słusznie czuć się częścią Kościoła, który prowadzi bardzo różnorodną działalność w tym zakresie. Jednak musimy zawsze pytać siebie: Czy ja zrobiłem wystarczająco dużo ze swojej strony, aby głosić wartość życia? Do czego wzywa mnie Bóg?

Jeśli każdy z nas będzie szczerze rozliczał się w swoim sumieniu z tego zadania, razem osiągniemy wiele.

"My nie możemy nie mówić"

Potrzeba odważnych i nowych w formie działań na rzecz obrony życia. Są nimi np. marsze dla życia i rodziny (w wielu miastach takie marsze odbyły się w zeszłym roku 3 czerwca, w dniu spotkania rodzin z papieżem w Mediolanie), pikiety, wystawy, pogrzeby dzieci zmarłych przed narodzeniem, dni życia (u nas 24 i 25 marca), dni dziecka utraconego (15 października), inicjatywy polityczne, petycje, listy, pod którymi zbiera się podpisy, i wiele innych.

Czy są one skuteczne? Przykłady pokazują, że tak. Masowe manifestacje i różne symboliczne akcje realnie przyczyniają się do zmiany świadomości ludzi, również polityków. Katolicy powinni szerzej niż dotychczas korzystać z możliwości, jaką daje im zrzeszanie się w różnych wspólnotach i ruchach. Nie powinniśmy wahać się, by publicznie prezentować swoje stanowisko, bo taki głos jest w społeczeństwie potrzebny. Ponadto skuteczność różnych protestów może nas pozytywnie zaskoczyć!

Należy przy tym pamiętać, żeby mówić do każdego człowieka jego językiem. Jeśli ktoś nie jest religijny, nie będzie akceptował argumentów teologicznych, ale mamy prawo apelować do niego, żeby uznał argumenty rozumowe. Takim argumentem może być np. zwrócenie uwagi na fakt, że aborcja jest niebezpieczna dla zdrowia kobiet. Bo – jak pokazują statystyki – prawny zakaz aborcji wpływa na drastyczne obniżenie liczby zgonów kobiet ciężarnych, podczas gdy legalizacja aborcji powoduje ich wzrost. Po prostu: aborcja zabija nie tylko dziecko. Propagatorzy aborcji notorycznie kłamią, że jest odwrotnie.

Od pewnego czasu grupa zapaleńców z Fundacji Pro – Prawo do życia organizuje pikiety pod warszawskimi szpitalami (Szpital Bielański, Szpital im. Dzieciątka Jezus), w których zabija się przed urodzeniem dzieci chore lub niepełnosprawne. Wydawałoby się, że marnują czas, bo nie mówią o nich media i jest ich zaledwie garstka. A jednak ich obecność wywołuje poruszenie personelu i pacjentów lecznic.

Jedna z byłych pacjentek Szpitala Bielańskiego opowiedziała pikietującym, jak to będąc w ciąży, dowiedziała się od tamtejszych lekarzy, że ma czekać, aż poroni. Wybrała się do innego szpitala i dzięki pomocy innych lekarzy urodziła dziecko, które dziś ma już pięć lat. Można pytać, czy lekarz, który zabija jedne dzieci, będzie dobrze troszczył się o inne...?


* * *

W naszych działaniach na rzecz obrony życia musimy koniecznie pamiętać o tym, żeby nigdy nie potępiać żadnego człowieka. To prawda, że decyzja o aborcji często jest lekkomyślna i kompletnie nieodpowiedzialna. Ale jest też prawdą, że wiele kobiet decyduje się na aborcję wbrew sobie, w sytuacji ogromnego stresu, jak również nie do końca świadomie.

Amerykańscy działacze pro-life są zdania, że zapoznanie się przez kobietę zamierzającą dokonać aborcji z obrazami USG dziecka rozwijającego się w jej łonie, w 70-80 procentach przypadków odwodzi ją od decyzji zabicia dziecka. Można więc powiedzieć, że kobiety decydujące się na aborcję przeważnie nie wiedzą, co czynią. Czy nie takim przebaczył Jezus przybity do krzyża...?

W każdym razie człowiek zawsze ma możliwość uzyskania u Boga przebaczenia. My, skoro mienimy się dziećmi Boga, powinniśmy – nazywając zło po imieniu – nieść innym nadzieję na przebaczenie i godne życie. W ten sposób będziemy rzecznikami prawdziwego postępu cywilizacyjnego dla poszczególnych ludzi i dla całego społeczeństwa.



Jacek Bulzak
Rycerz Niepokalanej 3/2013